niedziela, 1 lipca 2018

Myszki

Pchełki kochają wszystkie dzieci. Nie tylko te ludzkie. Kochamy też zwierzęce dzieci. ☺ Pieski, kotki, myszki... 😉 

Ale do rzeczy. Muszę się pilnować. Gdy mam wenę to wstęp zajmuję mi więcej miejsca niż sedno sprawy. Komu będzie się chciało czytać tyle stron wstępu.

Tym razem miały powstać zabawki dla kociaków. I powstały😉. Wzór znalazłam tu. Myszki są kolorowe, wykonane z końcówek motków.  Dzięki temu ja mam miejsce na kolejne (nie)potrzebne motki włóczki. A kocięta mają zabawę po... wąsy. 






Pozdrawiam K :-)

poniedziałek, 11 czerwca 2018

Nie taki pająk straszny - Zuzia

Koleżanka straaaaasznie boi się pająków. Tak jak ja burzy. Rozumiem Jej strach. Żeby go przezwyciężyć na kolejne osiemnaste urodziny otrzymała... pająka. Wzór znalazłam tu. Chciałam aby to nie był mały pajączek, a wielka pajęczyca. W moich zasobach znalazłam calusieńki motek Himalaya Big w kolorze szarym. Idealnie!

Pani Pajęczyca uwiła sobie sieć. Jestem przekonana że wzór na nią znalazła tu.

Gdy pająk był już gotowy do wręczenia, stwierdziłam, że coś tu brakuje. Szybko wyciągnęłam kawałek zielonej włóczki i zrobiłam kapelutek z kwiatkiem.

Pajęczyca otrzymała imię Zuzią.

Ciekawe czym ja przezwyciężę dwóch strach przed burzą...





Pozdrawiam K :-)

piątek, 1 czerwca 2018

Anioł komunijny

I mnie naszło... na szycie... tak jakoś ostatnio.... (i uwaga jeszcze nie poprzeszywałam sobie łap). Nareszcie miałam okazję pobawić się maszyną do szycia- już nie w wersji mini, ale taką pełnowymiarową (sprezentowaną sobie z okazji wyjątkowo brzydkiego marca ;-) ). Na co mnie naszło? W sumie okazja nadarzyła się sama, miała być "jakaś fajna" pamiątka Pierwszokomunijna. Nawet się nie zastanawiałam nad propozycjami- od razu pomyślałam o aniołku z wyszywaną dedykacją. Powiem jedno- chyba sobie uszyję podobnego ;-) ino czas znajdę skitrany gdzieś w kieszeni płaszcza zimowego ;-)
Na szczęście jeszcze nie jest tak źle- powoli, baaaardzo powoli realizuję postanowienie noworoczne o dokończeniu projektów, więc powolutku sobie dziergam, pruję, znowu dziergam, zmieniam koncepcje... i dokładam kolejne projekty ;-)
Pozdrawiam, M.
 Panna przodem
 Magiczna kieszonka na niespodziankę
Panna tyłem: szydełka nie mogło zabraknąć

sobota, 12 maja 2018

Pełnoletnie trampki

Zaszczytne urodziny, dorosłość zapukała do drzwi. W portfelu, oprócz legitymacji szkolnej jest kawałek plastiku zwany dowodem osobistym. Nie uwierzycie ale ja też taki mam ☺.

Z tej okazji prezent musi być mniej poważny. ☺A co! Zrobiłam trampeczki sprawdzonym już sposobem. Takie zwykłe, najzwyklejsze? No nieeee, trzeba zaznaczyć poważny wiek solenizantki. Takim oto sposobem na paluszkach  przyszyłam cyferki.

W takim obuwiu można wejść pewnym krokiem w dorosłość. ☺





Pozdrawiam K :-)

czwartek, 3 maja 2018

Kolorowy miś


Tak, tak, dziś znów będzie dziecięcy motyw. Czapka dla dziewczynki była. Teraz czas na coś dla przystojnego faceta. ☺

Jakiś czas temu (daaaawno temu, ale jakoś były inne udziergi, które czekały na blogowe 5 minut) kolejny raz zostałam ciocią.  Doba dla cioci powinna trwać zdecydowanie dłużej. Nie wyrabiam się z upominkami. ☺

Z drugą ciocią Basią zdecydowałyśmy się na maskotkę- misia. Podział ról ustalony. Ciocia Basia wspierała mnie duchowo.

Dwa roczki temu powstał dzielny strażak Bartuś. Nie będę oryginalna. Przy dzierganiu tego słodziaka skorzystałam z tego samego wzoru Shanon Ojaja.

Miś ma kolorowe łapki, nóżki, uszka i ogonek. ☺ Dodatkowo zrobiłam wielką niebieską muchę, jak na dżentelmena przystało.

Aby tradycji stało się zadość, maluszek dostanie buciki. Cóż, misiowi też pasują. Ciekawe kto będzie je nosił- maluszek czy miś?







Pozdrawiam K :-)

niedziela, 15 kwietnia 2018

Gdy szydełko nie cieszy a druty drażnią....

Otóż to, i co w tedy, gdy naprawdę przechodzisz kryzys włóczkowy? Ostatnio tak miałam, no myślałam, że pogryzę wszystkich i wszystko dookoła. Czego nie dotknęłam, zaraz mnie denerwowało i prawie prułam w furii. Chodzący Człowiek Piorun. Co robię w takich sytuacjach? Niekoniecznie lubię siedzieć bezczynnie na kanapie. Staram się zająć czymkolwiek łapska, wtedy albo przeglądam biblioteczkę robótkową, albo zmieniam całkowicie technikę. Tak też zrobiłam w tym przypadku- wyciągnęłam koraliki. Podczas porządków, znalazłam w szafie mój ukochany, sięgający czasów technikum zegarek. Polukałam na niego, i już miałam założyć, a tu nagle pękł bezczelny pasek.... No nic, wpadł mi do łba pomysł, że można by pasek zrobić z koralików, nawet przypomniałam sobie, że mam gdzieś jeszcze koraliki Toho w kolorze srebrnym i stalowym. Skrzętnie zanotowałam sobie pomysł w głowie. Teraz, nadarzyła się okazja, aby wykorzystać pomysł i spróbować się wyciszyć (taaa, jedni popukali by się w czoło, bo jak niby mają człowieka uspokoić koraliki nie większe jak 2 mm i jeszcze cieńsza igła do nich). Na całe szczęście pomogło, Juppiiii, Juppiiii. Takim oto sposobem powstał nowy pasek do zegarka, efekt dla mnie bomba. Ech... teraz sprawdzając godzinę, aż odżywają wszelkie wspomnienia związane z tym zegarkiem.
Cudownym zbiegiem okoliczności dla całkowitego poprawienia humoru i rozpędzenia ciemnych chmur, trafiło się zrobienie kolczyków z motywem harcerskich lilijek. Wyzwanie podjęte nie ma to tamto ;-) Dzięki za pomoc w rozwalaniu mojego układu nerwusowo- gradowego ;-)
Pozdrawiam, M



niedziela, 8 kwietnia 2018

Opaski

Mam słabość do małych urwisów. Oj mam. Cóż, dla dzieci można wyczarować cuda. ☺ Mama małej Juleczki już mi powiedziała, że kolejny prezent mogę zrobić dopiero na 18 urodziny. Czyli za jakieś 17 lat. Niedoczekanie... Moje rączki nie wytrzymają tak długo. Już mam pomysł na to co wyczaruję na pierwsze urodzinki ☺

Wiosna za oknami, więc powstała opaska. Oczywiście fioletowa. ☺ Czapka będzie za kilka miesięcy. ☺ Przy okazji powstały dwie różowe, ot tak. Wena była, a jej odmówić nie wolno.




Pozdrawiam K :-)