Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komin na drutach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komin na drutach. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 listopada 2024

Mozaiki

Bycie ciocią to odpowiedzialna funkcja. Szczególnie jak ta ciocia potrafi czarować za pomocą drutów i szydełka. 😉 Tak było tym razem.

Uznałam, że dwójka maluchów bardzo, ale to bardzo potrzebuje nowe okrycia głowy i szyjogrzeje. Dla trzeciego urwisa czapka jeszcze "się robi". 😉 

Ostatnio mam wenę na mozaiki. Wpadłam w nie po uszy i nie mogę przestać. To już uzależnienie. Na szczęście nie ma na nie lekarstwa. 😀 Nie zdziwi nikogo fakt, że komplety są wzorem mozaikowym prosto od Reni

Maluchy zadowolone, spodobały się im nowe komplety i z dumą noszą do przedszkola. 😊 

Dla dziewczynki...



... i dla chłopca.


Pozdrawiam K :)


sobota, 17 lutego 2024

Pasiaki

Zbliżały się Mikołajki i Boże Narodzenie. A ja nie miałam pomysłu na prezent dla mojej drogiej koleżanki. Jedną część miałam - książka. Spokojnie, nie jestem jej autorem. Aż tylu talentów nie posiadam. 😉 Kupiłam w księgarni. 😆

Drugą cześć prezentu chciałam zrobić sama. To już potrafię. Hmmmm, tylko co..? Przeglądałam zapasy włóczki i mnie olśniło. Niczym grom z nieba! 

Będzie komin - kolorowy i pasiasty. 😀Idealny na wiosnę. Z wiklinowego kosza, w którym trzymam swoje skarby, wyjęłam motek szarej i melanżowej (fioletowo-różowej) włóczki.

Długo nie musiałam się namawiać na rozpoczęcie robótki. Potrzebowałam 5 minut na zaparzenie kawki i zaczęłam nabierać oczka.

Gdy skończyłam komin, to uznałam, że z pozostałej włóczki zrobię opaskę. Stwierdziłam, że szarej i fioletowej mam za mało, więc dodałam trzecią nitkę w różowym kolorze.  Miałam fart, bo nie został mi nawet centymetr włóczki. Wszystko wyrobiłam do samej banderoli. 😊



Idąc za ciosem zrobiłam drugi komin, wykorzystując zapasy włóczki. A właściwie... robiąc miejsce na nowe zapasy. 😀 Czarny pasiak grzeje szyję mojej najcudowniejszej babci. 💖






Pozdrawiam K :)

niedziela, 29 października 2023

Wśród kwiatów

W trakcie mojego wrześniowego urlopu przeglądałam zapasy włóczek. Troszkę za dużo mi się tego nazbierało. Wiecie jak to jest, tu motek za dużo, tam trzy motki więcej...

W łapki wpadły mi dwa kolory - róż i morze północne. Zamówiłam je rok temu na jakiś projekt, którego nie wydziergałam, a potem zmieniłam koncepcję. Nie pytajcie co, bo nie pamiętam. Ja bym to nazwała peselozą. Moja przyjaciółka twierdzi, że to pewna forma roztargnienia, która od jakiegoś czasu rządzi w mojej głowie. 😉

Tak, tak. Ostatnio wyrzuciłam banderole od włóczki... Zapomniałam, że jeszcze będę zamawiać ten kolor i wypadało wiedzieć jaki. Powiecie, że powinnam sprawdzić poprzednie zamówienie. Gdyby nie fakt, że zamawiałam 3 odcienie szarości, a potrzebowałam domówić tylko jeden z odcieni... 

Wracając do meritum... (jestem "miszczem" dygresji)

Wymyśliłam sobie komin i czapkę. Skorzystałam ze wzorów Reni. Jak pewnie się domyślacie, bardzo je lubię i często korzystam. 😊

Komin poprawiałam trzy razy, bo źle odczytałam wzór. Można? Ano można. 😄

Może i wzór nie jest jakoś super extra widoczny. Kolory się nieco "zlewają", ale mi się podoba i już. Będę nosić i kwiatkami poprawiać nastrój w nadchodzące depresyjne dni.










A przy okazji, gdy wracałam z pracy... Nie mogłam sobie odmówić zrobienia zdjęcia.😊

Pozdrawiam K :)

sobota, 11 marca 2023

Mirror Hearts

Wspominałam, że kocham mozaikę? Nie raz i nie dwa. We wzorze serduszek zakochałam się po uszy, a właściwie po druty. 😀

Pierwszy komplecik zrobiłam dla przyjaciółki z okazji jej urodzin. Stwierdziłam, że M. się nie obrazi jak sobie zrobię taki sam. Wyjścia nie miała, bo i tak bym zrobiła. 😁 

Kolory wybrałam. Bardzo, ale to bardzo chciałam zrobić różowo-granatowy zestaw. Jak postanowiłam, tak zrobiłam. 

Czapka i szal powstały ekspresowo. Zima nie chce odpuścić. 😞 Tak, kocham zimę. Ale jak jest biało i puchato. A nie szaro i ponuro.









Tadaaam, obiecany gratis. Ja, Pchła K, we własnej osobie. Po tylu latach trzeba się ujawnić światu. Przy okazji poszukując wiosny i prezentując nowy nabytek.😉


Pozdrawiam K ;)

sobota, 19 listopada 2022

Pętelki i piegi

Wpadłam i przepadłam. Zakochałam się w mozaice. Mam nadzieję, że to miłość z wzajemnością. 😊

Od pewnego czasu kusił mnie wzór Loops and freckles. Kusił i skusił,  więc go kupiłam. 😊 Wzór na czapkę też. 🤭

Okazja na zrobienie zestawu "sama przyszła" - kolejne osiemnaste urodziny koleżanki z pracy. 😊 Wejście w dorosłość trzeba odpowiednio uczcić. 😉

Kolory włóczek wybrane, włóczki zamówione.  Gdy tylko odebrałam paczuszkę od kuriera... zaczęłam czarowac rożdzkami na żyłce. 🤭

Czary-mary... i gotowe. 🤭

🧶 STO LAT 🧶






Pozdrswiam K :-)

niedziela, 16 października 2022

Zielono mi...

Ostatnie tygodnie było nieco monotematyczne. Chusta, chusta, chusta... Jedynymi zmianami były wzory i kolory. Czas na zmiany. 😉 Niewielkie, ale zmiany. 🤭

Zamarzył mi się zimowy komplet w kolorze butelkowej zieleni. W pierwszej kolejności wybrałam wzory. Skorzystałam z propozycji Dropsa. 

Chciałam mieć tylko  czapkę i  rękawiczki. Wybrałam wzór warkoczowy, który bardzo lubię. Czapucha ma kształt berecika, gdyż taki kształt nakrycia głowy już od dawna nocami mi się śnił. 😉

Zamówiłam włóczkę - Drops Nepal. Ja nie potrafię kupić wystarczająco materiału. Najczęściej do koszyka wrzucam za dużo motków. 🤭

Tym razem nie było inaczej. Szkoda by moteczki samotnie leżały w kartoniku, więc znalazłam wzór na komin, pasujący do czapki i rękawiczek.

Marzenia spełnione, komplet gotowy. W wiklinowym koszu czeka na zimę. 🤭 Tak, tak, moje zimowe akcesoria trzymam w dużym wiklinowym koszu. 😉




 

Pozdrawiam K :-)

środa, 11 listopada 2020

Czapka i komin

Sezon na czapki powoli się zaczyna. Trzeba zadbać nie tylko o swoją głowę. A okazje na obdarowanie przyjaciół to ja znajdę. Słyszałam, że każdy dzień jest dobry. ☺Z tą myślą zamówiłam włóczkę. Koniecznie akryl, bo moja A. nie toleruje wełny, w ilości najmniejszej. Nawet z linii "baby". Nie i już. Nie, to nie, będzie 100% akryl. ;-)

A. lubi odcienie szarości. Bardzo prozę, jest kolor szary. Wzór znalazłam na stronie Dropsa.
Nowa właścicielka zadowolona.  Już szuka kolejnego wzoru na czapkę, bo.... niebawem ma urodziny ;-)




Pozdrawiam K :-)

środa, 14 lutego 2018

Ostatni komplet tej zimy?

Zabawne pytanie prawda? Tybardziej, że pod tym względem moje postanowienia noworoczne nie zostały ujęte. W sumie to miała być tylko czapka i komin po pierwsze pasujące do szarej kurtki, po drugie, mam zamiar zużyć nieco zapasów, po trzecie, zestaw ma być cieniowany bo baaardzo mi się spodobała czapucha wydziergana dla siostry po czwarte: nie pogardzę warkoczami. Zabawę zaczęłam od szaro- fioletowej czapki bo akurat taki zestaw kolorystyczny posiadałam. Potem przyszedł czas na komin. Bo raz w roku się należy nie? No to żem wydobyła szarą włóczkę w zupełni innym odcieniu, niech jest urozmaicenie, a co tam! Dodatkowo, żeby nie było znowu ściegu ryżowego postawiłam na ukośny ściągacz zaczerpnięty z motywu na czapkę ślimaczka. Wszystko było by pięknie i cacy, gdyby nagle mnie nie trzasło na jeszcze jeden udzierg: prosta szara czapka z tęczowym serduchem. No tak się nagrzałam, że spać w nocy nie mogłam. Wstałam o 5:00 ( domowny kot i B pomyśleli, że chyba jestem chora, że Ja wstaję o takiej godzinie w MÓJ WOLNY DZIEŃ, ale wszystko stało się dla nich jasne, jak zaczęłam się skrabać po komodzie, żeby dosięgnąć do kartonka z włóczkami ). Tak oto powstała druga czapka taka trochę WALENTYNKOWA, która miała nie powstawać ;-) Cóż, musiałam ponieść konsekwencje spłodzenia pomysłu w łepetynie ;-)
Pozdrawiam, M.






KOCHANI: WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO W DNIU ŚWIĘTEGO WALENTEGO! 😍😍😍






sobota, 27 stycznia 2018

Komplet zimowy

I przyszła do mnie Ona na kawę, taka "wygogolona" jak to mawia babcia. Zero czapki, cienki szalik tudzież apaszka a na zewnątrz -10 stopni, uwaga postęp bo miała rękawiczki. Kto taki? Jedni mówią, że ulepszona wersja mnie, bo rodzice uwzględnili poprawki w projekcie "potomstwo", Ja mówię na Nią tak po prostu, tradycyjnie, zwyczajowo- Siostra. Panie Losie, słowo daję, jak Ją zobaczyłam to mnie ciarki po plecach przeszły. No cóż, mamy jednak coś po sobie- obie czasem potrafimy się wysztafirować całkowicie, absolutnie niestosownie w odniesieniu do warunków atmosferycznych. Rodzice mieli z nami niezły trening cierpliwości. Dobra, od kiedy dziergam, z reguły takie akcje przydarzają mi się naprawdę bardzo rzadko. Od razu pierwsza rozmowa przykawowa zeszła na temat zimowej okrywy wierzchniej dla głowy i szyi. Poszperałyśmy po internetach, wybrałyśmy kolory włóczek i jak tylko miałam chwilę, zabrałam się do roboty. Włóczka nawet się mi podoba, na zdjęciach wygląda na brązowo-buraczaną, w rzeczywistości wpada bardziej w śliwkę albo ciemny fiolet. Komin powstał najbardziej standardowym ściegiem ryżowym- niby nic, a efekt daje fajny i nie trzeba rozkminiać, gdzie jest prawa, a gdzie lewa strona. Nad czapkami się zastanawiałyśmy dość długo, w końcu siostra wybrała 2 modele, które się jej spodobały i mogłam sama zdecydować, którą zrobić. I się zaczęły schody, bo podobały mi się obie wersje. Co w takim przypadku robi rasowa kobieta? Nie wybiera- robi obie ;-) Pierwsza czapucha powstała na podstawie filmu znalezionego na YT. Druga, zainspirowana fotką, cudownym zbiegiem okoliczności wykonana jest metodą kombinowanego melanżu- suuper opcja na wykorzystanie resztek. Ostatnio dokonałam kontroli- Siostra nosi czapkę i komin, jest opcja, że się jej spodobało.
Pozdrawiam, M.






wtorek, 5 grudnia 2017

Reniferowy komin z kapturem

Witajcie. Czy Wam też zaczyna udzielać się Bożonarodzeniowy nastrój? Taaak wiem, może to jeszcze za wcześnie, ale nie z perspektywy dziewiarki. W sumie z innej perspektywy to też już czas na wstępne przygotowania. Trza bigosu napitrasić, pierniczków napiec w ilościach hurtowych i takie tam inne pierdoły porobić za wczasu, żeby nie obudzić się z przysłowiową ręką w nocniku (fuuuujjj).
Dobra, ale nie o tym miało być. Też tak macie, że zabieracie się za coś z wieeelkim giga zapałem a później.... z bliżej nieokreślonej przyczyny odkładacie to na potem. Taaaa, w tym przypadku dopadł mnie taki właśnie syndrom. Zaczęło się z dwa lata temu, kiedy to otrzymałyśmy z Pchłą K worek włóczek. Znalazła się tam taka zabytkowa.




Niby to akryl a troszkę jakby moher.... Miejscami nierówna. No nic, zwinęłam ją w grzeczne kłębuszki. Zabawy przy tym było co niemiara, bo włóczka z racji włoskowatości była "haczliwa", poza tym zwinięta nie w takie tradycyjne jak na nasze czasy motki tylko w formie jakby ją matka prosto z nóg taboretu po praniu zdjęła. Latałam więc po całym mieszkaniu znacząc chodniki włóczki, przeklinając przy jej rozplątywaniu i pilnując podejrzanie przyczajonego kota. Każdy centymetr był na wagę złota, bo motków w tym kolorze miałam tylko 2.
Z racji ograniczonej ilości zasobu, w grę wchodziło praktycznie przerobienie zdobyczy na szalik lub chustę. I tu zaczyna się historia z przed roku. Wpadłam na pomysł udziergania komina/pelerynki z kapturem ale w kształcie..... sowy. I tak zabrałam się z wielką gorliwością do pracy. Żeby było śmieszniej, podstawę nawet zrobiłam. Znalazłam wzór nadający ciekawą fakturę dzianinie, ogarnęłam nawet giga kapturzysko i.... Skończyła mi się włóczka na zrobienie oczu i dzioba, w sumie żaden problem bo i tak planowałam dorobić podszewkę z jeszcze jednej warstwy dzianiny więc nic by nie stało na przeszkodzie, aby użyć zupełnie innej włóczki.... ale jakimś cudem odłożyłam robótkę i tak sobie leżała.... do teraz....

 

A teraz... calutki udzierg sprułam. Bo mi się koncepcja zmieniła. Stwierdziłam, że to już nie będzie sowa tylko rogaty świąteczny stworek. Ponadto, zmieniłam fason kaptura i dołożyłam drugą włóczkę w zbliżonym kolorze. Część pelerynkowo-kominowa miała zostać (znaczy się sam kształt), ale jak ją przymierzyłam, to B stwierdził, że wyglądam jak wojownik Jedi😁 dowcipniś, za karę uszczuplę mu świąteczny przydział bigosu 😁. To cóż mi zostało- sprułam więc charakteryzację rodem z Gwiezdnych Wojen i miałam zamiar dorobić szal, ale oczywiście nie stykło włóczki, więc zszyłam oba końce i powstał komin. Następnie zabrałam się za wyrobienie rogów, sznureczka i pomponów (uszka zapobiegawczo zrobiłam na początku, żeby później nie wyć do księżyca, że mi włóczki zabrakło)😁 Rogacz albinos gotowy, ruszam na podbój miasta😁
Pozdrawiam ciepło, Pchła M.



niedziela, 21 czerwca 2015

Misja "Czołgistka"

Zima odeszła już w zapomnienie, postanowiłam więc zabrać się za porządki w szafach (nie ma to jak wiosenne porządki w czerwcu hi hi) i co znalazłam? Komplet zimowy w stylu hm.... czołgowym? Marzyła mi się przepiękna czapa w stylu pilotki lub uszatki. Szukałam tej jedynej, wyśnionej i kicha. Postanowiłam więc zrobić ją sobie sama. No tak, ale jak miałaby ona wyglądać? Jak "rozkminić ją konstrukcyjnie i technologicznie"? Na początku miałam zamiar ją uszyć- ale bądźmy szczerzy- podstawy szycia kumam, ale moja biedna chińska mini maszyna nie dałaby rady. Potem w łapki wpadł mi nienoszony sweterek w kolorze idealnie pasującym do czapiszona.....postanowiłam więc go spruć. Oj, szukałam idealnego wzoru chyba z dwa tygodnie. W końcu udało się wyszukać tą jedyną, przy okazji mogłam posiłkować się uwagami doświadczonej dziewiarki. Padło na jedną z czapek Yvonne Kokotek. Moja czapka po założeniu, od razu kojarzy się wszystkim z czapką czołgisty hi hi. Powstała ona metodą bezszwową, jest dwuwarstwowa. Jej wierzch stanowią wzory warkoczowe, trochę kombinowane bo tajniki sztuki drutowej dopiero zgłębiam i jestem na samiuśkim początku ;-), wewnętrzna warstwa jest wyrobiona ściegiem francuskim. Ponadto uszy zrobiłam nieco dłuższe, tak aby można było je ewentualnie zapiąć (przyszyłam do tego celu elementy odzyskane ze "szkockiej" spódnicy). Moja czołgistka wykonana była stosunkowo cienką włóczką, więc musiałam pobawić się drutami 2, ale za to nie miałam umiaru w warkoczach ;-). Swetrzysko okazało się niesamowicie obdarzone włóczką, materiału wystarczyło mi jeszcze na komin (również dwuwarstwowy). Komin zrobiony został na większych drutach (chyba 6), nie ma funkcji kilkakrotnego owijania- dlatego właśnie jest dwuwarstwowy, można go przy szyi ściągnąć troczkami w razie większego mrozu. Po wykonaniu czapki i komina okazało się, że jeszcze mi zostało materiału, ale skończyła się zima, i nie zrobiłam jeszcze z nich niczego. Na przyszłą zimę kto wie- może jakieś krótkie rękawiczki do kompletu?
Pozdrawiam, M ;-)