Skarpetkowy szał trwa w najlepsze. Bo nic tak dobrze nie schodzi z drutów w upalne dni jak cieplutkie skarpetuszki. Poza tym właśnie latem znajduje się najciekawsze inspiracje i wzory na zimowe akcesoria. A jak można połączyć przyjemne z pożytecznym i do tego z rogiem to ja jestem pierwsza w kolejce co będzie śmigać do pasmanterii po fioletową włóczkę niczym spóźniony na ostatni Pe-Ka-łeS do żwirowni struś emu ☺
Oczywiście sama idea tego konkretnego kształtu skarpetki pochodzi z ETSY, w ramach odszydełkowego detoksu powróciłam do drutów. Zabawne, bo 3 lata temu nawet bym nie pomyślała, że drutowanie tak mnie wciągnie.
W takim oto przypływie rogatych fantazji, uzbrojona w podstawową włóczkę oraz z zamiarem wykorzystania resztkowych zapasów przystąpiłam do akcji (połączonej częściowo z Światowym Dniem Dziergania w Miejscach Publicznych). Ziomale dostały ksywę Chrupacze, miały już możliwość pokazania na co je stać podczas chałupniczego nocnego seansu filmowego.
Pozdrawiam, M