wtorek, 14 listopada 2017

Miss Grace

Pierwszy raz tą chustę zobaczyłam u IK. Jej "Tiramisu" powaliło mnie na kolana, dech zaparło i omal nie zemdlałam z zachwytu. 

Ze względu na inne projekty Miss Grace musiał poczekać na swoje 5 minut, a raczej 3 tygodnie.☺ Cóż, Pchła M od razu by się zabrała do pracy. To nic, że ma rozpoczętych 10 robótek. Kolejną trzeba zacząć jak jest wena. Ale nie ja. Chora będę gdy rozpoczynam coś nowego, a dotychczasowy projekt nie jest skończony. Czasem trzeba- tylko w ramach wyższej konieczności. Wtedy mam gorączkę, zawroty głowy i chce szybko wrócić do zasadniczego udziergu. Tak, jestem oryginalna w każdym calu. ☺

Czas, który minął od ujrzenia chusty do jej zrobienia poświęciłam na dobór odpowiedniej włóczki. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że będą to fiolety. Po głowie wędrowały mi melanże.

Rok temu Pchła M ze swoich bałkańskich wojaży przywiozła specjalnie dla mnie włóczkę. Anioł, po prostu anioł z tej mojej Pchełki. ☺

Jeden motek w odcieniach brązu i różu, drugi to przepływ kolorów brązowego, fioletowego i ecru. Oba mają dodatek połyskującej nitki (Alize Gold BD Simli 4338 i 3015). Trzeci motek to melanż fioletowych odcieni (Alize Gold BD 2630).

Włóczki trochę już odleżały. Czekały na idealny wzór. Kilka pomysłów na nie już miałam. Ale zawsze było jakieś ale...

Dobrze, że tych pomysłów nie zrealizowałam. Oj dobrze się stało...

Gdy Pchła M usłyszała, że chce wykorzystać 3 kolory melanżowe to pomyślała, że oszalałam. Nijak nie mogłam Jej przekonać do mojego pomysłu. Co więcej, uparcie próbowała mnie przekonać do wykorzystania choć jednego jednolitego koloru. 

Ale ja to uparte jak osioł (jak nie bardziej) stworzenie, wiec argumenty Pchły M nie docierały do mnie. Cóż, czasem warto być upartym. Efekt końcowy mnie się podoba. ☺





Już myślę nad kolejną wersją kolorystyczną. Tym razem melanże zostają w wiklinowym koszu.☺

Pozdrawiam K :-)

niedziela, 29 października 2017

Kacze Espadryle

Okres okrągłych urodzin trwa w najlepsze. Dla tak poważnego wieku trzeba dostosować odpowiedni prezent. Iście w Szachrajkowym stylu. A co!

Tak, lubię zaszaleć. To moje drugie imię. Pchła M coś już o tym wie. Niewiele rzeczy ją zaskoczy.

Historia tych kapci sięga wakacji, gdy trzeba było zabierać się za prezent dla szanownej jubilatki. Taka rocznica zobowiązuje. ☺

Jakiś czas temu znalazłam na Pinterest zdjęcie dziecięcych bucików z kaczorkiem mającym niebieską czapeczkę. Chyba każdy wie jaką postać z bajki mam na myśli. ☺

Zdecydowałam się zamienić niebieską czapuchę na czerwoną.  Inspiracją była bajka z lat dzieciństwa-  Kacze Opowieści. Dlaczego? To wie tylko solenizantka. Przy okazji również i ja. ☺

Szydełko poszło w ruch. Kilka dni później efekt tych zmagań wyglądał następująco. Podoba się?





Na nóżkach szanownej jubilatki
Projekt zgłaszam do akcji WZW ☺

Pozdrawiam K :)

niedziela, 22 października 2017

Groźne Lwy

Oj mam zaległości, oj mam. Ale w pisaniu postów. Poza nim pomysłów mnóstwo. Wpisów roboczych bez liku. A w każdym tylko zdjęcia. Bez słowa pisanego. Pchła M już mi grozi palcem. Oj grozi.

Ale idealnie z Nas dobrany duet. Gdy Pchła M weny nie miała, to ja pisałam, aż klawiatura się paliła pod paluszkami ☺

Dziś na "tapecie" mamy skarpetki. Zrobione w... lipcu. Spokojnie, spokojnie, zrobiłam je w tym roku, ad.2017. Aż takich, kilkuletnich, zaległości nie mam.☺

Skarpetki były prezentem urodzinowym dla pewnej kobietki o lwiej grzywie, urodzonej pod znakiem lwa. Jakże mogłabym zrobić innego zwierza, jak nie lwa? Powiem więcej, zrobiłam dwa lwy. Do pary☺.

Pomysł na ich wykonanie znalazłam gdzieś na Etsy. Oczywiście wykonanie w 100% moje. No może nieco "podrasowane" jak dobre auto. ☺

Solenizantka była zadowolona... chyba zadowolona.











Na stópkach solenizantki ☺
Pzdrawiam K :-)

niedziela, 15 października 2017

Kartka na chrzest

Post z serii " bo nie samą włóczką człowiek żyje" ;-) Taaa, powiedzmy. Dla mnie dzień bez sznureczków jest dniem straconym i nieistotne czy coś dziergam, czy pruję, czy też przewijam motki albo chociaż robię ich przegląd aby rozgrzebać kolejną robótkę, która ma spore szanse zostać odłożona w połowie na inne czasy ( takim oto magicznym sposobem leży sobie w kąciku kosz na rower, sweterek raglanowy, skarpetki, chusta- o przepraszam: chusty, maskotki i komin, pomijam już prace zupełnie nie związane z dzierganiem). Pamiątka Chrztu, niby z papieru aaale dziergana sukienusia musiała się znaleźć. Ciocia Pchła K poprosiła mnie o zrobienie kartki na chrzciny- dla Pchełuniuni K i czekolady Oreo zrobię prawie wszystko ;-) . Z racji pozostawienia do mojego wyboru formy, postawiłam na kartkę pudełkową. Ścianki stanowią miejsce na życzenia dla dzidziusia oraz pamiątkową pierwszą sweet focię- kwiatki to tylko naklejka z programu do obróbki zdjęć- żeby nie było ;-) Kwiecista ochrona wizerunku i danych osobowych być musi ;-) Środek pamiątki ozdobiłam  papierowym wózeczkiem- i tu się przydają podstawy projektowania, geometrii i rysunku technicznego, ha nauka nie poszła w las ;-). W sumie to wózek dorobiony został do całej kompozycji, od razu wiedziałam, że przede wszystkim zrobię sukieneczkę, w tym celu odkurzyłam pojemnik z kordonkami, wyciągnęłam druty skarpetkowe 2 mm i przystąpiłam do działania. Powiem tak: bardzo ciekawy sposób na naukę raglanów ;-). 
Pozdrawiam, M




niedziela, 1 października 2017

Minionki

Oj ostatnio mam brak weny na pisanie postów. No brak i koniec. Nawet Pchła M już mi wierci dziurę w brzuszku, za uszy ciągnie. A tu nic. Wena schowała się gdzieś w lesie albo pod kamykiem i się śmieje prosto w twarz. Oj bardzo głośno się śmieje. Ale spróbuję.

Jesień już za oknem. Coraz śmielej puka do drzwi. Czas na coś cieplejszego na stópki. Skarpety? Nieeee, to zostawię na poźniej. Może kapcie? Ooo taaak. Ale takie zwykłe zwyklaczki? Oczywiście, że nie. 

Gdzieś w internetach znalazłam zdjęcie kapciuszków- znanych każdemu żółtych stworków w niebieskich porteczkach. Niestety nie wiem na jakiej stronie to znalazłam. Sprawdziłam czy mam odpowiednie kolory włóczek w swoich koszach wiklinowych. I mam. ☺

Nie ma na co czekać. Szydełko aż paliło się do dziergania. ☺ 
Co z tego wyszło? Sami zobaczcie.






Na stópkach małej właścicielki
Pozdrawiam K:-)

poniedziałek, 25 września 2017

Leftie ażurowa

Czaiłam się z zamiarem dziergnięcia tej chusty już od nie pamiętam jakiego czasu, ale zawsze coś krzyżowało plany. Postanowiłam podjąć męską decyzję i zabrać się za pracę. Nawiasem mówiąc jest to w sumie czwarta leftie, z tym, że przedostatnią zrobioną od początku do końca sprułam ;-) Zostało mi ostatnie pół kłębuszka kolorowej włóczki, którą zakupiłam z dwa lata temu w celu zrobienia urodzinowego prezentu. Drugą leftie- o niej już nie pisałam, bo niczym się nie różniła od pierwszej wydziergałam  na przełomie czerwca/ lipca 2016 i pojechała razem z Gailem do Macedonii. W trakcie takiego dziubania stwierdziłam, że ażurowa wersja też by ciekawie wyglądała, szczególnie wiosną albo jesienią zamiast materiałowej apaszki. Dodatkowym plusem bylo by wykorzystanie włóczek i zluzowanie miejsca w kartonkach. Na początku chciałam wykorzystać chabrową włóczkę na tło, próbka wyglądała super, ale efekt końcowy jakoś tak mi nie pasował, postawiłam więc na klasyczną czerń, sprułam całe 2,5 metra chusty i zabrałam się za robotę na nowo. Powstała taka dziurawa Leftie- w tajemnicy Wam powiem:  jest caaała mojaaaaa ;-) Jest akurat na teraz, właśnie zaczynają się pierwsze chłodne poranki i jakoś przetrwać je trzeba idąc do pracy, cóż nie wszyscy możemy być miśkami i przesypiać zimę. Poza tym, aby mieć pieniążki na nowe włóczki trzeba pracować bo nie jestem aż tak grzeczna, żeby Mikołajek ( ooo właśnie, już niedługo mikołajki hi hi hi) sprezentował mi zapas na calutki rok ;-)
Pozdrawiam, M.




Ostatnio, przeglądając blogi innych rękodzielniczek, znalazłam ciekawy pomysł - się zowie Akcja WZW. W związku z tym, że ta wersja Leftie faktycznie powstała z zalegających włóczek idealnie wpisuje się w zasady inicjatywy. No to co? Bierem udział nie?

niedziela, 10 września 2017

Pchłowa Para ( szkarpytów)

Witajcie, nie wiecie może, gdzie uciekło nam słoneczko? Jesteśmy w stanie prawie wszystko zrozumieć ( takie my tolerancyjne jesteśmy), ale kurde przejście z lata w jesień w przeciągu nocy to już jest przegięcie. Wystarczająco mało w tym roku lato gościło na zewnątrz, liczyłyśmy na piękną złotą jesień, dobra może bez porywczej temperatury 25 stopni, ale z pewnością nie z deszczem i wiatrem. Każdy mówił, aaaa taaammm pewnie wrzesień będzie ładny- i co? i klops. Pada, za chwilę wieje, następnie mży i tak w kółko. I tylko idzie człowiek chodnikiem do pracy jak błyskawica czyli zygzakiem, bo wszystkie dżdżownice i ślimaki urządziły sobie rajd po kostce chodnikowej. Nie żebym była wielce wrażliwa na dźwięk i uczucie strzelających pod butami żyjątek, ale jakoś tak od dzieciaka mam, że każde życie się szanuje ( no chyba, że podkrada ci jedzonko z talerza hi hi i tę zależność potwierdzi Pchła K). Serio tak mam: do dzisiaj nie zabijam pająków w mieszkaniu ( jak ma taki odważny szczęście to nawet sobie podynda pod sufitem- dopóki kot go nie zauważy, no ale cóż, nie mam wpływu na wychowanie i wbicie do tego rudego mruczącego czerepa, że pająków, muszek i ciem się nie traktuje jak przekąskę między posiłkami).
Wracając- a raczej zaczynając temat, dziś wspólnie z Pchłą K postanowiłyśmy przedstawić nasz sposób na poprawienie nastroju w takie dni. Z pewnością, pamiętacie wpisy o trampkowych skarpetach, postanowiłyśmy, że dla siebie, też takie lajśniemy. Od myśli do czynu droga krótka, tak więc natarłyśmy na kartony z włóczkami i drutami, siłą wydarłyśmy moteczki w wybranych kolorach i uczyniłyśmy z nich dobro..... Dobro dla naszych kopytek, bo dobro w kopytka jest dobre. Bo jak kopytka mają dobrze ( ciepło) to i w łapki jest przyjemniej. A jak stworzone dobro kopytkowe sprawia, że w łapki ciepło, to i przyjemniej się drutami macha. No i takim sposobem Pchła K zrobiła skarpetki z szydełkową podeszwą ( i innymi elementami), a ja, całe szkarpyty ciepnęłam na drutach.
No to ten, życzymy Wam przyjemnej, ciepłej niedzieli, poniedziałku, wtorku, środy, czwartku, piątku i soboty ( biorąc przykład z deszczu- tak w kółko).
Pchły Szachrajki


niedziela, 3 września 2017

Aniołek

Witam wszystkich i szydełkiem machając pozdrawiam ;-)
Przedstawiam Wam pewnego bobo-aniołka. Powstał na specjalną okazję- narodziny nie zgadniecie kogo.... nooooo..... bobaskowej dziewuszki hi hi hi. Pewna dobra Ciocia myśląca o małej panience, która jeszcze urlopowała się w brzusiu mamy postanowiła uczcić cud narodzin i obdarować kruszynkę pamiątkową zabawką. Padło na szydełkową anieliczkę. Taaak, i nie była bym sobą, gdybym jeszcze czegoś nie namieszała. Najpierw przy zamawianiu włóczek pomyliłam kolory i zamiast cielistej Himalaya Antipilling przyszła ceglasta, potem okazało się, że sprzedawca, u którego zwykle się zaopatruję w tą włóczkę, ma urlop i trzeba było sprawnie i szybko przeprowadzić wywiad u innych ( na szczęście wszystko się udało, włóczki przyszły na czas). 
Sam kształt przytulanki inspirowany był jednym z aniołków, które uszyłam, zabawa zaczęła się, gdy trzeba było rozpracować wzór: dla mnie podwójna frajda. Z całych tych szydełkowych wygibasów powstał taki aniołeczek, dodatkowo na skrzydełkach wyszyłam imię nowej właścicielki ;-)
Pozdrawiam, M







poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Urodzinowa ptaszynka

Ptaszynowy szał trwa w najlepsze. Co jedna chusta zejdzie z drutów, to druga cichaczem na nie wskakuje- a może to wina drutów, że tak kuszą włóczuniunię? Tym razem powstała ptaszynka z włóczek moherowych z serii Alize Angora ( i taaak, stwierdzam, że dla mnie krótki włosek  to jest to). O dziwo włóczka mnie nie gilga, nie drapie, jest przyjemnie miękka. W moim zapasie zdobyczy pourlopowych miałam jeszcze skitrany motek melanżu z metalizowaną nitką. Stwierdziłam, że kolejne urodziny pewnej zawziętej, pozytywnie upartej i kochanej pannicy  są idealną okazją na wykorzystanie tego konkretnego moteczka. Fakt- tajemnica jest jedna: nie sądziłam, że ten melanż ma tyle różu, skupiłam się bardziej na mieszance brązów przechodzących do ciemnego brudnego różu. Z drugiej jednak strony, ten "różowy róż"  daje taki rozjaśniający efekt, chusta nie jest hmmm, przytłaczająca? smutna? toporna?
Nic, lepsze jajca były z kolorem tła, za żadne skarby świata nie mogłam znaleźć tego koloru idealnego, i taaak, Pchła K doprowadzana była wręcz do szewskiej pasji, gdy każdą propozycję odrzucałam i próbowałam przemycić.... czarny. Aaaale, w końcu znalazłam ten kolor idealny ( przynajmniej dla mnie). Kolor o wdzięcznej nazwie Jasnobiszkoptowy ( Alize Angora Gold kol. 67) stał się tłem dla urodzinowej ptaszynki. Druty wybrałam standardowe jak dla mnie a przy okazji jedne z moich ulubionych bo nie pozwalają mi na "ciasne" dzierganie czyli bambusowe 4 mm na lince stalowej. Dzięki nim chusta jest zwiewna, jednocześnie na tyle duża, że przy otuleniu się nią jest cieplutko.
Pozdrawiam, M.




Ach ta niteczka, daje wrażenie jakby piórka obsypane były brokatem.




niedziela, 20 sierpnia 2017

Dziewczęco

Dziś będzie bardzo grzecznie i słodko. Dziewczęco i dziecęco☺

Niebawem na świat przyjdzie mała kobietka. Z tej okazji trzeba wydziergać dla Malucha coś milusiego.

Z założenia miał być biały komplecik- czapka i szaliczek. Hmmmm... biały? Trochę nudno. Coś musi się dziać. Nie byłabym sobą gdybym czegoś nie wymyśliła. To wymyśliłam.☺  A co? Różowe tyci kwiatki. Każdy z zielonym listkiem. Jak postanowiłam tak zrobiłam.

Czapeczkę zrobiłam na szydełku 2mm, uwierzycie? Ja i tak małe szydełko? Moja tolerancja rozmiaru rozpoczyna się od 3mm.  Nie jestem fanem takich mikro rozmiarów. Ale byłam dzielna.☺ Pchła M nie mogła uwierzyć w te historie.

Ze względu, że to ma być czapucha dla malutkiej dzidzi to zrobiłam takie "coś" na uszy oraz sznureczki.

Do kompletu powstał szal. Tym razem na drutach (również 2mm, ale tu mam większą tolerancję). Aby za dużo nie kombinować zrobiłam go wzorem francuskim. 



Mój manekin nie jest przystosowany do mikro rozmiarów, ale dzielnie sobie radził ☺








Dodatkowo zrobiłam parę kapcuiszków. Obowiązkowo białe. Aby nawiązać do czapeczki to sznurówki powstały z tej samej włóczki co kwiatuszki.




Powiem nieskromnie, jestem zadowolona. A Wam się podoba?

Pozdrawiam K :-)